Mały Kolberg | Niezbędnik – Wielkopolska

Z Witoldem Roy Zalewskim rozmawiał Piotr Baczewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piotr Baczewski: Jaka idea przyświecała wydaniu płyty Mały Kolberg | Niezbędnik – Wielkopolska?

Witold Roy Zalewski: Po pierwsze, projekt Mały Kolberg powstał po to dać nauczycielom i osobom pracującym z dziećmi, narzędzia i możliwości do tego by mogły wykorzystywać swoją lokalną kulturę tradycyjną w codziennej pracy z dziećmi. Prowadzimy szkolenia dla osób pracujących z małymi dziećmi. Uczymy starych zabaw i piosenek oraz podpowiadamy jak samemu odkrywać lokalne tradycje. Zbieramy zabawy tradycyjne, tańce i piosenki dla dzieci. Na naszej stronie internetowej i kanale YouTube mamy ich już ponad 250. Stawiamy na kontakt z żywą muzyką – stąd szkolenia prowadzą młodzi muzycy, którzy sami nauczyli się tradycyjnych melodii od ludowych muzykantów i śpiewaczek. Sami zostali powiernikami i kontynuatorami ludowych tradycji wykonawczych, stylu i repertuaru. Spotkanie z żywą muzyką jest zarówno dla dzieci jak i dorosłych ogromnym przeżyciem. Kontakt z akustycznym instrumentem i śpiewem sprawia ogromną przyjemność i satysfakcję – jest nie do zastąpienia. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie każdy ma możliwość zaproszenia muzyka. Dlatego postanowiliśmy zaproponować publikację, która wypełni lukę i dostarczy osobom pracującym z dziećmi możliwości prowadzenia tradycyjnych zabaw i śpiewania piosenek. Jednym z większych problemów jakie Ci ludzie mają to brak dobrej jakości materiałów edukacyjnych z których mogą korzystać w przedszkolach, szkołach i bibliotekach.

Skąd pomysł na wydanie takiej publikacji?

Na każdym naszym szkoleniu, na każdym spotkaniu dostajemy mnóstwo pytań, czy takie materiały są dostępne. Nauczyciele bardzo chętnie bawią się z dziećmi w te zabawy, wykorzystują piosenki. Niestety często sami nie umieją grać na instrumentach i boją się śpiewać, więc takich materiałów oczekują. Muzyki do pracy z dziećmi jest dużo, ale są to produkcje różnej jakości. Są lepsze i gorsze. Popularne są przeróbki muzyki popularnej, dyskotekowej lub disco polo. Brakuje nagrań muzyki wykonywanej na żywych instrumentach, zakorzenionej w tradycji.

Dlaczego zaczęliście od Wielkopolski?

Ktoś musi być pierwszy (śmiech). W Wielkopolsce robiliśmy już kilka edycji naszego programu. Kilka naszych projektów wyszło bardzo ciekawie. W Wielkopolsce jest dużo, dobrze zorganizowanych ośrodków, które zajmują się muzyką tradycyjną, co bardzo ułatwiło nam pracę nad płytą. Sam jestem z Poznania i znam Wielkopolskę. Jest mi ona bliska. Poza tym muzyka dudziarska jest wyjątkowa. Dla niektórych, na początku może być trudna w odbiorze. Zależało mi jednak aby na pierwszy ogień poszło coś nieoczywistego. Chcieliśmy zaznaczyć, że takimi ciekawymi rzeczami chcemy się zajmować, bo jest projekt całej serii wydawniczej.

Czy w Wielkopolsce zdarza się, że w zajęciach z dziećmi uczestniczą muzycy grający muzykę tradycyjną na żywych instrumentach?

Takie sytuacje się zdarzają, jeśli są muzycy mieszkający nieopodal szkoły czy przedszkola – jak np. w Bukówcu Górnym koło Leszna. Powszechnie takie zajęcia odbywają się w ramach działalności zespołów folklorystycznych, ale nam zależy by wyjść poza ten krąg. Chcemy by ta muzyka była wykorzystywana w kontekście wspólnej zabawy, w codziennym życiu.

Opowiedz mi o bohaterach tej płyty. Kim są i z jakich regionów pochodzą?

Zacząłem od zaproszenia Romualda Jędraszaka, znakomitego dudziarza z Poznania, z którym rozpoczynaliśmy projekt Mały Kolberg na Wielkopolsce. Posługuje się tradycyjną metodą bezpośredniego przekazu tradycji muzycznej „mistrz-uczeń”, bez znajomości nut. Jest kierownikiem Kapeli Dudziarzy Wielkopolskich CK Zamek w Poznaniu. Wychował kilka pokoleń wielkopolskich dudziarzy, a na dodatek ma szeroki ogląd na wielkopolską muzykę.

Zaprosiłem także Katarzynę Hełpę-Liszkowską, która odpowiada za część praktyczną naszych szkoleń i merytoryczną naszego wydawnictwa. Sama prowadzi szkolenia dla nauczycieli i osób pracujących z dziećmi na których uczy tradycyjnych tańców i zabaw. Doskonale zna się na wielkopolskich tańcach tradycyjnych.

Z nimi pierwszymi konsultowałem ten projekt i tworzyłem jego zręby. Postanowiliśmy zaprosić do niego także młode kapele dudziarskie i koźlarskie z 3 stron Wielkopolski. Duet Martynę Żurek (skrzypce) i Adama Kaisera (kozioł biały) ze Zbąszynia, Małgosię Szymankiewicz (skrzypce) i Krzysztofa Polowczyka (dudy wielkopolskie) z Biskupizny oraz Tomasza Kicińskiego (skrzypce) i Patryka Szulca (dudy wielkopolskie) z Bukówca Górnego. Bardzo zależało mi też na śpiewie dzieci. Zaśpiewali nam uczniowie pierwszych klas szkoły chóralnej Jerzego Kurczewskiego w Poznaniu. Co ciekawe te śpiewy nagrywaliśmy podczas zabawy, by pokazać w jakim kontekście i z jaką energią te piosenki powinny być wykonywane. Za wszelką cenę chciałem uniknąć sztuczności i jakiejkolwiek stylizacji scenicznej. Jest to stylizacja praktyczna.

Czy repertuar, który usłyszymy na płycie to wyłącznie piosenki dziecięce? Wyszliście poza ten repertuar?

Na płycie znalazło się kilka zabaw dziecięcych. Reszta to tradycyjne melodie obrzędowe i taneczne. Zostały włączone do dziecięcego kanonu zabaw, ale dawniej nie były dedykowane najmłodszym. Dziś są powszechnie używane w pracy z dziećmi.

Płyta zaczyna się od najprostszych zabaw ze śpiewem: korowodu, zabaw w kole i zabaw z naśladowaniem. Następnie przechodzimy do trudniejszych form tanecznych. Tańców figurowych. Potem jest kilka tańców stricte wirowych. Kończymy kilkoma piosenkami i kołysankami. Jest też opowieść zapisana przez Oskara Kolberga i czytana gwarą przez Panią Annę Chudą z Biskupizny.

Czy podczas realizacji płyty coś Cię zaskoczyło, czy coś odkryłeś?

Zaskoczyła mnie ilość wariantów melodii do tych samych zabaw. Wybieraliśmy spośród nich jeden, który znalazł się na płycie. Muzykanci z różnych regionów są bardzo przywiązani do swoich wariantów. Często chodzi tu nawet o jedną nutkę, czy powtórzenie danej części melodii. O to się toczyły spory, nawet podczas nagrań, jak coś ma być zagrane. To pokazuje, że na Wielkopolsce tradycja muzyczna jest bardzo silnie umocowana.

Jak dzieci reagują na dźwięk dud?

Odbiór dźwięku dud jest w dużej mierze uzależniony od kontekstu w jakim dzieci się z nim stykają. Jeśli dzieci widzą ten instrument na żywo to reagują jak na każdy inny tradycyjny instrument. Radośnie i z zainteresowaniem.  Dźwięk dud bywa bardzo nieprzyjemny podczas transmisji przez systemy nagłośnieniowe, czy w nieumiejętnie zrealizowanym nagraniu. Dlatego sporym wyzwaniem jest przeniesienie dźwięku dud na płytę, by był przyjemny i niezbyt ostry. By był ciekawy. Dudy wielkopolskie są instrumentem o wysokim rejestrze i bardzo drapieżnym brzmieniu. Jednak jest to zbalansowane nisko brzmiącym burdonem. Starałem się wyrównać proporcje między skrzypcami i dudami, bo tak naprawdę skrzypce podwiązane, mimo że pozornie ich nie słychać, tworzą połowę tej muzyki. Wszystkie ogrywki skrzypcowe są niezwykle ważne.

Jaki jest plan na dystrybucję tej płyty? Jak chcesz dotrzeć do osób pracujących z dziećmi?

Chcemy o tej publikacji informować szkoły, przedszkola i biblioteki szkolne. Bardzo mi zależało by ta publikacja była dostępna w regularnej sprzedaży aby dotarła do jak największego grona zainteresowanych. Jeśli płyta zaistnieje w obiegu przedszkolno-szkolnym, jest szansa, że zainteresują się nią także rodzice. Moim marzeniem jest to by była dostępna w każdym sklepie spożywczym, w każdej wielkopolskiej wsi.

Więcej informacji nt. Małego Kolberga znajdziecie tu: www.malykolberg.pl

 

Wywiad przeprowadził: Piotr Baczewski

Fotografia nagłówkowa: Piotr Baczewski

Realizacja nagrań: Witold Roy Zalewski